W styczniu brałam udział w pięciodniowych warsztatach z filcowania. Świetna atmosfera i fajni ludzie spowodowali, że z żalem się z nimi rozstawałam. Chociaż nie powiem, po pierwszym dniu ręce mnie bolały- później jednak okazało się że zbyt dużo siły używam a to nie pomaga wcale ani w lepszym ani w szybszym filcowaniu.
To kapelusz z którego jestem bardzo dumna. Czyż nie jest śliczny?
Naszyjnik z czerwonymi kwiatami
Kapcie nie mają ani ładu ani składu w kolorystyce, ale zapewniam was, że są bardzo, bardzo ciepłe. A tuż za nimi podusia- w pierwszej wersji miała być torebka, ale wszyscy w domu uparcie twierdzili, że idealna podusia z tego będzie. Wiec uległam i mam oryginalnego jaśka.
Rękawiczki w kształcie misiów. Julcia jest nimi zachwycona.
Może tego na zdjęciu nie widać, ale to jest gumka do włosów.
Bransoletka...
To koniec moich prac... W kolejnym poście zaprezentuje Wam prace innych uczestników.
Uważam, że zawsze miło jest się nauczyć czegoś nowego, więc pełna pozytywnej energii i chęci do pracy życzę wszystkim dobrej nocy.
4 komentarze:
Kapelusz jest rewelacyjny!
Wiele można się nauczyć w 5 dni.Bardzo ładne filcowane prace, zwłaszcza kwiaty imponujące, pozdrawiam.
No kochana,kolejna sztuka rękodzieła za Tobą :) Kapelusz jest rewelacyjny :)
Piękne!!!
Prześlij komentarz