niedziela, 7 października 2012

W ogrodzie i nie tylko

Wczoraj robiłam porządki w folii. Wyrywałam krzaki na których nie było już owoców, a tam gdzie są zielone pomidorki oberwałam liście. Mówią że w tedy szybciej dojrzewają. Zobaczymy!


Liście i kwiaty oberwałam też z krzaczków pomidorków koktajlowych. Zielonych jest ich jeszcze dosyć sporo. Szkoda by było gdyby nie dojrzały.  


Kilka dojrzałych pomidorków koktajlowych.



Pomidorki koktajlowe brązowe. Posadziłam je w tym roku praz pierwszy (sadzonkę kupiłam na straganie). Moim zdaniem rewelacja, pomidorki są dużo słodsze niż te czerwone. Na początku trochę dziwnie na nie patrzyłam, bo jak tu jeść brązowe pomidory. Ale szybko uziemiłam zdanie. Polecam!!!


Dojrzałe brązowe pomidorki koktajlowe, a obok sporo zwykłych zielonych pomidorów.   



Ostrze papryczki.


A to pędy arbuza jeszcze przed wyrwaniem. Nie miałam ani jednego owoca. Ale się nie poddam. W przyszłym roku też posieje nasiona w innym miejscu- bardziej nasłonecznionym. Kiedyś musi mi się udać.  



Kwiaty były… 


Pisałam wam już wcześniej że jestem rolnikiem. Mamy krowy, świnie, kury, kaczki, gesi, psy, koty … i konie. To moi ulubieńcy.



Witam nowych obserwatorów. Dziękuje za wszystkie pozostawione komentarze- bardzo mi miło, że ktoś tu do mnie zagląda. Pozdrawiam i życzę Wszystkim miłej niedzieli.  

8 komentarzy:

Anstahe pisze...

Ale pięknie to wszystko wygląda, widac, że kochasz swoje miejsce na ziemi.

violetta666 pisze...

Oj kochana to masz co robić:))) ciekawe są te brązowe pomidory;)) a z zielonych zawsze możesz zrobić sałatkę do słoików:))) pozdrawiam Viola

sylwuska pisze...

piękne warzywa:) sama mam ogród ale brak w nim zwierząt:) chodź konie to moje małe marzenie:)

Marta pisze...

Sylwuś, ja bardzo kocham konie. Gdy w moim życiu pojawiła się moja córeczka konie zeszły na drugi plam. Najnormalniej w świecie z powodu braku czasu.

romantyczka pisze...

co do pomidorków to w tym roku poległam,wyszły mi średnio i na sam koniec zaraza się do nich dobrała, arbuza próbowałam wyhodować kilkakrotnie i raz mi się udało owoce były bardzo słodkie tylko nie za wielkie, a konie masz piękne i zazdroszczę ci tej wolności zwierzęcej też bym chciała tak jak kiedyś mieć wszystko tylko teraz nie mam gdzie ale przyjemnie popatrzeć na twoich podopiecznych.
Pozdrawiam

TALAjestem pisze...

Ooo, pomidorki! Pamiętam czasy gorącej folii, a w niej pomidorów, takich prosto z krzaka :)
Konie, lubię jeździć konno :)
A gospodarstwo - moi dziadowie swego czasu mięli, więc nie jest mi obce :)
Pozdrowionka!

weronkaa84 pisze...

Och, aj również mam zamiłowanie w uprawie warzywek:) Ja mogę polecić odmianę pomidora "złoty ożarowski"- rewelacja, ma wiele owoców, są słodsze od czerwonych pomidorów, już od kilku lat sadzę tą odmianę:):) Liście i wilki(odrosty) też zawsze obrywam po to, aby pomidor rósł w owoc, a nie w ogromne liście:)

ciacho pisze...

piękne konie:) widać, że lubisz to co robisz :)